Koncert zespołu COMA

zobacz całą galerię »

Najpierw kawałki z nowej płyty, krótka przerwa z dość odmienną muzyką, a na koniec dobrze znane hity zespołu. Taki przebieg miał wczorajszy (11 listopada) koncert zespołu Coma w częstochowskim klubie Zero.

Można stwierdzić, że występ Comy był dopracowanym spektaklem. Przez pierwszą godzinę, muzycy zespołu, którzy wyszli na scenę ubrani na czarno z ucharakteryzowanymi twarzami, zaprezentowali materiał z „Czerwonego albumu” - najnowszej płyty, która ukazała się na rynku niespełna miesiąc temu. Po godzinie koncertu, muzycy zeszli ze sceny a pojawił się na niej pan z syntezatorem, który zaczął grać „Lasciate Mi Cantare” co z pewnością zdziwiło sporą część publiczności. Jednak byli i tacy, którzy ten humorystyczny akcent koncertu potraktowali z lekkim uśmiechem, bawiąc się przy jeszcze kilku utworach. Po tej dość oryginalnej prawie 20-minutowej przerwie, na scenę klubu Zero powrócił zespół Coma. Artyści wyszli już bez ucharakteryzowanych twarzy, jednak ciągle w tle z oświetleniem, które naprawdę robiło wrażenie. Druga część koncertu była zdecydowanie mocniejsza, a ze sceny usłyszeliśmy najbardziej znane kawałki Comy. Zespół zagrał między innymi „Spadam”, „Zbyszek” czy „Transfuzja”. Fani, którzy po brzegi zapełnili Zero, byli tym faktem bardzo usatysfakcjonowani i bawili się z minuty na minutę lepiej.
– Niespodziewaliśmy się tak gorącego przyjęcia, jesteście dzisiaj wspaniali – mówił do publiczności wokalista Comy, Piotr Rogucki. A gorąco było dosłownie: na scenie, jak i pod nią gdzie publiczność przez dwie godziny pogrążona była w energicznych rytmach. 

Źródło: www.wczestochowie.pl