Benefis Jerzego Kędziory

fot.Zbyszek Milka  zobacz całą galerię »

Częstochowa świętowała w tym roku 65 urodziny wybitnego artysty rzeźbiarza  Jerzego „Jotki” Kędziory. Dorobek artystyczny jubilata jest nie do przecenienia, trudny do wyszczególnienia na naszych skromnych łamach. Dość powiedzieć, że jego prace znajdują się w zbiorach muzealnych i prywatnych na całym świecie.

Jubileuszowy rok Kędziory zakończył się w miniony piątek jego benefisem w „Klubie Muzycznym Stacherczak”. Widownię zapełnili przyjaciele i znajomi benefisanta. W tym miejscu należy się prztyczek władzom miasta i lokalnym żurnalistom.

Mimo zaproszenia nie przybył Prezydent Częstochowy [sic!], choć pofatygowali się m.in. wójtowie Olsztyna i Poczesnej. Zupełnie też nie dziwi nieobecność przedstawiciela Wydziału Kultury. Wiadomo; Wydział jest pod wydział!

Spotkanie poprowadziła z wdziękiem pierwsza dama jubilata – ekscytująca i tajemnicza Pani Dana. Benefisant snuł opowiastki jak natchniony gawędziarz, wspominając zwłaszcza lata szkolne i studenckie. Głos z sali zabrali jego byli nauczyciele z liceum plastycznego, obecnie dobrzy koledzy: Krystyna Miśkiewicz i Franciszek Kłak, a także przyjaciele: Roman Lonty i Zbigniew Myga. Zabawnie wybrzmiał głos pani Krystyny, która wyznała, że z lat szkolnych mało pamięta jubilata, bowiem ten rzadko pokazywał się na lekcjach. Jerzy Kędziora przyznał się rozbrajająco, że w tym czasie rysował mamie wzory makatek, więc jego ówczesna absencja była usprawiedliwiona.

Opowiadania i dykteryjki benefisanta w oryginalnej scenografii Barbary Wągiel przeplatały występy artystyczne kabaretu Marcina Króla KrólS (konferansjera i reżysera widowiska ). Na scenie nie zabrakło również przyjaciół zacnego jubilata a mianowicie świetne śpiewającej aktorki  Teatru im. Adama Mickiewicza  Iwony Chołuj,  znanego muzyka Andrzeja Młodkowskiego instrumentalisty zespołu KK Blues Band, satyryka i rysownika Włodka  Grabowskiego, który rozbawił publikę swą Akademią ku czci Częstocha , oraz cenionego poety Wiesława Wyszyńskiego – z jego panegirykiem odczytanym z udziałem widowni. Zabawa była znakomita.

Jerzy Kędziora odebrał z rąk wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Śląskiego Piotra Kurpiosa Złoty Medal Marszałka Woj. Śłąskiego. Został również uhonorowany nagrodą specjalną, ufundowaną przez swoje dzieci i wnuków.

Benefis zamknął nieoceniony i niezawodny Włodek Grabocha Grabowski, odśpiewując na finał napisany przez siebie przewrotny pean z turnauowo-sikorowskim leitmotivem: Nie przenoście nam Kędziory z Częstochowy i odbierzcie Jurka wreszcie z tej Poczesnej.

Były gratulacje, kwiaty, mini koncert życzeń, urodziwe dziewczyny, wino i śpiew. I tańce! I taaaaki tort!!!

Źródło: www.cz.info.pl