BLACK BIRD, JAKO „BIAŁY KRUK” JAZZU

fot. Marcin Szpądrowski zobacz całą galerię »

W piątek (01.02.2013r.)  odbyło się naprawdę bezapelacyjnie rewelacyjne koncertowe granie! Mieliśmy okazję gościć w klubie przedstawicieli częstochowskiej młodej sceny jazzowej: debiutującego tego wieczoru zespołu Black Bird. Wieczór ten, już „od wejścia” zapowiedział się naprawdę wyjątkowo. Przybyło niespodziewanie dużo osób, którzy zostali ugoszczeni niesamowitym efektem połączenia muzyki z jej scenografią i reżyserką: sam koncert przeszedł najśmielsze oczekiwania zebranych!

Już od pewnego czasu, wśród częstochowian widać tęsknotę do nurtu jakim jest jazz: w ostatnich miesiącach, dość mało mamy z nim do czynienia. Na koncercie zjawiło się niebywale dużo zainteresowanych: klub był pełen po brzegi, a przede wszystkim -co niezmiernie cieszy- osób i młodszych i starszych. Nie zabrakło również samych przyjaciół jazzmanów. Koncert Black Bird jest nowym projektem, tego wieczoru debiutował na scenie -jak było widać i słychać- z niewiarygodnie owocnym efektem końcowym. Sam występ odbył się z delikatnym opóźnieniem. Poprzedziło go wystąpienie Pana Krzysztofa Stacherczaka, zapowiadające koncert, chwaląca poczynania artystów należących do składu, dodatkowo ciesząc się z efektu końcowego doboru muzyków przez gitarzystę Michała Walczaka. Na początku, mogliśmy zatopić się w dźwiękach instrumentów gitary Michała i trąbki: Pawła Surmana. Po kolei jeden po drugim pojawiali się na scenie, „przedstawiając” się nam w pierwszym, melodyjnym utworze. Michał Rorat na klawiszach, Frank Parker obecny na perkusji oraz Bartek Bednarek na basie. Cały koncert, mieliśmy naprawdę niewiarygodnie magiczny nastrój: a to wszystko dzięki naprawdę idealnej grze światła, które świetnie komponowało się z charakterem utworu, dając nam niebywały indywidualny oddźwięk. Cała ta uczta, trwała niecałe dwie godziny. Tego wieczoru nie sposób było zauważyć przewagi dźwięków gitary i trąbki. Nie zabrakło wielu dobrych improwizacji, ukazujących możliwości talentu muzyków: każdego z osobna. Całe zdarzenie miało charakter performance’u. Biorąc pod uwagę fakt, iż artyści czerpią inspirację z ludzi takiego pokroju jak Keith Jarrett: bezwątpienia jest jednym z muzyków, który jest wzorem do naśladowania we współczesnym jazzie. Improwizacja może okazać się więc mocną stroną twórczą Black Bird, „pieszcząc” ucho słuchacza do reszty.

Dodatkowo, mogliśmy gościć samego Bernarda Maseliego, który uraczył zespół swoim wspólnym graniem. Wibrafonowe uniesienie niezmiernie podobało się publiczności. Nic dziwnego, artysta cieszy się ogromną popularnością wśród fanów: nie bez powodu, dostaliśmy informację iż muzyk dzień wcześniej, 31 stycznia, poinformował nas o przyznaniu mu nagrody w kategorii wibrafon w ankiecie Jazz Forum. Z pewnością jego udział w koncercie niezmiernie wsparł muzyków Black Bird. Występ wypadł naprawdę świetnie: brawo!

 

Agata Zaskórska